h1

Najdroższe piwo

lipiec 5, 2008

Do wczoraj pracowałem w sklepie…

Przyszedł do mnie tuz po otwarciu pewien Pan w ubraniu roboczym (takie niebieskie na szelkach) i roboczej koszuli. Wszedł i powiedział, że jest elektrykiem i potrzebuje 9 zł na płytkę bo mu sie spaliła i jak się szef o tym dowie to go zaj***. Powiedział, że pożyczył kiedyś od sąsiadki ze sklepu obok (wymienił jej imię) ale przez przypadek wygadała się jego szefowi i miał po premii i nie chciał więcej od niej pożyczać. Skarżył się na szefa i mówił, ze będzie dzisiaj pracował 16 godzin bo firma sie nie wyrabia z robotą. Powiedział, że pieniądze odda max za godzinę.  No to mu dałem to 9 zł…

Po godzinie przychodzi. Oddaje 10 zł i nie chce reszty. Daje mi piwo i dziękuje. Mówi, że gdy będę potrzebował elektryka zrobi mi wszystko za darmo. Odchodzi.

Za godzinę jest znowu. Mówi, że teraz ma do odebrania paczkę bo szef pojechał i będzie za 3 godziny i nie zostawił im pieniędzy. Jak mu pożyczę 120 zł to będzie mnie z kolegami nosić na rękach, odda mi 30 zł więcej i dostanę zgrzewkę piw za pożyczkę. No to ja sobie myśląc, że przedtem mówił prawdę to teraz też odda wyciągnąłem i po prostu dałem mu prawie wszystkie pieniądze jakie miałem w kasie.

Historia dla mnie smutna ale myślę, że wiele mnie nauczyła. Nie wiem czy ta nauka będzie pozytywna ale stałem się właśnie zamknięty na wszelką pomoc dla innych. Boję się, że gdy przyjdzie do mnie osoba naprawdę potrzebująca nie udzielę jej pomocy… Nikomu jej już nie udzielę…

Tę historię napisałem jako przestrogę. Nigdy nie wiadomo kiedy ktoś będzie chciał nas wykorzystać…

Dodaj komentarz